Skandynawskie sieci handlowe - jak sobie radzą w czasach pandemii?


Wiosną branżę handlową zelektryzowała wiadomość o przejęciu sklepów TESCO przez duńską Salling Group, na początku października IKEA ogłosiła, że pomimo pandemii w roku finansowym 2020 odnotowała rekordowo wysoką sprzedaż  z wzrostem o 2,6% rok do roku, sprzedaż online szwedzkiej sieci Jula wzrosła kilkukrotnie, a 22. października swoje podwoje otworzy kolejny sklep sieci, tym razem w Nowym Sączu. Czy to oznacza, że skandynawskie sieci przeszły przez pierwszą fazę pandemii suchą stopą?

Zapytaliśmy szefów dwóch skandynawskich sieci, Janusza Strokę, Netto Polska i Arnolda Brzezińskiego, Jula Poland, o to jak z perspektywy czasu oceniają lock down. Co było najtrudniejsze i jakie rozwiązania warto wdrożyć, by branża stanęła na nogi?

Janusz Stroka podkreśla, że kryzys spowodowany pandemią nie wpłynął na strategię rozwoju sieci:

- Rozwój Netto w Polsce jest jednym z kluczowych punktów strategii Salling Group. Naszym priorytetem jest dotarcie do klientów poprzez zwiększenie skali działalności, a w konsekwencji umocnienie pozycji jako jednego z liderów na rynku dyskontów w kraju. W związku z tym, jeśli widzimy przestrzeń do rozwoju, staramy się tę szansę wykorzystać jak najlepiej. (…) Obecna sytuacja epidemiologiczna, choć oczywiście ma istotny wpływ na bieżące funkcjonowanie sklepów, nie rzutuje na nasze dalekosiężne plany oraz realizację celów strategicznych.

Jula Poland również, mimo trudnej sytuacji epidemiologicznej, nie rezygnuje z planów rozwoju sieci w Polsce, nie tylko w obszarze sprzedaży internetowej. W chwili obecnej sieć prowadzi 13 sklepów, kolejny zostanie otwarty już 22. października, a kolejne otwarcia planowane na przyszły rok są właśnie finalizowane. Planów tych nie wstrzymuje fakt, że po spokojniejszych miesiącach letnich powracają ograniczenia w handlu: godziny dla seniorów i limity klientów przebywających w sklepie.

 Arnold Brzeziński, Country Operations Manager, Jula Poland zgadza się z coraz głośniejszymi głosami opowiadającymi się za zniesieniem zakazu handlu w niedzielę. W związku z rosnącą liczbą zachorowań decyzja o rozłożeniu ruchu klientów na siedem dni wydaje się bardzo racjonalna.

 - Liczymy (…) na ponowną dyskusję o zakazie handlu w niedzielę. W obecnej sytuacji zniesienie zakazu na pewno pomogłoby wielu podmiotom przetrwać trudny czas, odrobić częściowo straty, ale także zmniejszyłoby ruch w pozostałe dni tygodnia, przez co zakupy stałyby się bezpieczniejsze dla wszystkich. –  podkreśla Brzeziński.

- Na początku pandemii branża handlowa, podobnie jak wszyscy przedsiębiorcy zmagała się z chaosem informacyjnym. W momencie wprowadzenia lockdown’u, różne interpretacje przepisów, nagle zmiany zasad funkcjonowania sklepów, do których nie było szans się przygotować utrudniały działalność operacyjną. Dziś, w obliczu gwałtownie rosnącej liczby przypadków COVID19 handlowcy liczą na jasne wytyczne, realistyczny czas na wdrażanie ewentualnych zmian i zniesienie zakazu handlu w niedzielę – podsumowuje Agnieszka Zielińska, dyrektor zarządzająca Skandynawsko-Polskiej Izby Gospodarczej.

Projekt i wykonanie i2D